sobota, 4 sierpnia 2012
myself
Kolejny weekend wakacji mija... w sumie już po półmetku i kiedy inni uprawiają smażing i plażing, korzystając z dziwnych połączeń pogodowych rodem z tropików (niemiłosierny upał + duża wilgotności powietrza) ja wolę uciekać w cień jak Kudłata... Obie nie nadajemy się na taką pogodę. Wtedy jedyne co bym zrobiła to rozstawiła basen z chłodną wodą na podwórku i siedziała w nim do wieczora (z racji sąsiadów nie mogę sobie na to pozwolić), niestety obowiązków więcej niż przyjemności. Choć przyznam że opcja 2 aparaty +8 obiektywów jest dość ciężka jednak całkowicie satysfakcjonująca. Dodatkowo pisanie artykułów. Przyznam że aby napisać coś na prawdę dobrego muszę mieć wena. Z tym jest taki problem że wena mam ale nie na to na co muszę. Tak wiec pisuję sobie do gazetki już 3 chyba tydzień :) i jak narazie całkiem fajnie mi się pracuje. Trochę latania, kreatywności...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz