wtorek, 24 lipca 2012

pitolenie :)

Tak siedzę i czekam na wenę aby coś napisać. Mam jeszcze trochę pracy ale przyznam się że mi się nie chcę :)
Za to mogę się pochwalić że uwielbiam zamawiać kremy BB z Korei ^^ Znów paczuszka w ciągu 7 dni trafiła w moje rączki. Tym razem nie zamawiałam tylko dla siebie ale i dla siostry - sama przyjemność :)

W ogóle zastanawiam się nad idealnym zestawieniem na ślub w połowie września - jakieś pomysły?

Niebo przed burzą :)
A i zapomniałam się pochwalić. Moja siostrzyczka przyniosła sobie rudego, wrednego kocura - nadałam mu wdzięczne imię Lucjan Lucyfer :) Bardzo pasujące do gada ^^



Jak widać Lucek potrafi być uroczy jak czegoś pragnie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz