czwartek, 19 kwietnia 2012

ludzie czyli gatunek bezmyślny

Długo zastanawiałam się czy napisać ten post i czy w ogóle kogoś on ruszy... jednak wczoraj miarka się przebrała. Siedzę sobie wygodnie w domu, za chwilę dostaje telefon od siory - Nels skaleczyła się w łapy - kuffa - to już 2 raz w ciągu miesiąca kiedy pies idzie do parku cały a wraca z rozwaloną łapą. Badanie - co psu jest, czy szkło nie utknęło - dobra wszystko ok na całe szczęście tylko dużo krwi - przemywamy, psikamy antybiotykiem przez kilka dni i ok. Tyle że to nie jest ok. Młoda wyraźnie utyka bo ją boli. Nelsona boli? Dziwne. Znów obdukcja łapy i zastanawianie się czy iść do weta czy nie.
Skoro burmistrz ma pieniądze na zdechłe kwiatki przy pomniku (przy okazji wolę minimalizm a nie przesadę które one prezentują ;)) to dlaczego jedyne prace jakie są wykonywane w parku to sprzątanie liści i ścinanie trawy? Powiecie że to już coś ale czy wiecie że na calusieńki park jest tam tylko jeden kosz na śmieci? Dodam że prawie zawsze pełny.
Władze miasta chcą ukrócić wypuszczanie psów samopas ale co robią dla tych obywateli, którzy są w porządku? W parku panoszy się wiele szkieł i to nie koniecznie całkiem rozwalonych butelek ale już ukruszonego szkła które leży wśród trawy i nikt nawet nie myśli tego posprzątać... Aby pobawić się z psem na polanie muszę najpierw obejść jakieś 100 metrów kwadratowych (jak nie więcej) w poszukiwaniu ukrytych niebezpieczeństw. W sumie pół biedy czworonogi ale robi się coraz cieplej i matki z dzieciakami też zaczynają się w parku pojawiać... Nikomu nie życzę aby jego dziecko wpadło na to szkło ...

Co Wy o tym myślicie?

1 komentarz: