środa, 11 kwietnia 2012

immortals ... czyli złoty kicz

„Immortals” – czyli w polskim tłumaczeniu „Bogowie i Herosi” (jak by nie można było po prostu nieśmiertelni -.-) był filmem do którego podeszłam raczej sceptycznie ze względu na to że wcześniej obejrzał go mój chłopak (w tym miejscu pozdrawiam go :P) i stwierdził że nie ciekawy. Ja jedyne co wiedziałam o tym filmie to że gra tam Kellan Lutz (Twilightowy Emmet <3) i że film jest kostiumowy ]:-> w zasadzie obejrzałam go z czystej nudy i braku ciekawych tytułów. Film mile mnie zaskoczył nieskomplikowaną fabułą (pewnie ta przewidywalność nie podobała się pewnemu panu :P), jak i całkiem dobrymi aktorami (Klaus z Pamiętników <3). Choć od czasu pokazania mi pewnej gry na ps3 o tematyce mitologicznej wszystkie filmy próbuje do niej przyrównać (brawo dla twórców God of War) ciągle jednak czegoś mi brakuje. Fakt faktem było tu dość brutalnych scen choć nie tak pomysłowych jak w GoW J

Jednak mam też wiele negatywnych odczuć z racji jednego z moich ulubionych tematów z lekcji historii i polskiego – mitologia gracka. Nie do samego scenariusza ponieważ był całkiem całkiem i nawet trzymał się kupy ale do wyglądu bogów. Matko i córko! Biedny Kellan jako Posejdon wyglądał jak kosmita! Na jego miejscu pozwała bym charakteryzatorów za publiczne ośmieszenie. Rozumiem że grali bogów greckich ale ten złoty kolor był aż kiczowaty. Chyba ktoś z ekipy jest zbyt wielkim fanem steam punka. Po za tym ilość bogów greckich – co ich tak mało do cholery? Szkoda gaży na aktorów? Przecież nie wszyscy musieli być jacyś super… chodzi o samą kwestię że na liczne zastępy greckich bóstw ukazanych było tylko kilka. Sami tytani też jacyś tacy miękcy. Gdzie Gaja, Kronos, Uranos? Wszyscy bezbarwni i tacy sami… NUDA!!!

Podsumowując film mnie jakoś specjalnie nie zachwycił, ale jeżeli szukacie czegoś krwawego, łatwego i przyjemnego do obejrzenia z przyjaciółmi to polecam ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz